| Takie tam, zeszłoroczne. |
Przepraszam. Na usprawiedliwienie swojego zamulania mam to, że za oknem ostatnio dość często pada. Mimo, że lubię deszcz, wczoraj byłam przez niego bardzo zależna od rodziców. Mama była niemiła i powiedziała, że mam iść sobie PIESZO na salsę, ale kochany tatuś, niezastąpiony we wszystkim, zlitował się nad biedną, najmłodszą latoroślą i nie pozwolił jej zmoknąć. Mokry lisek zapewne byłby przykrym widokiem.
Czy tylko na mnie jesień tak wpływa? Dzisiaj usłyszałam, że ostatnio dużo marudzę. WIEM. Przepraszam.
Wczoraj skończyłam kolejną książkę i już dzisiaj odczuwam brak czytania. Na szczęście siostra przyjeżdża jutro z dostawą Camilli Läckberg i znów będę się zaczytywała w Czarnej Serii.
Chuda stwierdziła, że przechodzę załamanie nerwowe, bo gadam jak nie ja. Chyba coś w tym jest.
Jestem w trakcie mini-maratonu filmowego. Za sobą mam "Jak urodzić i nie zwariować" (dla tych kilku scen z Davis'em (Joe Manganiello) WARTO), a zaraz biorę się za "2:37". Następne w kolejce jest "Miasteczko Halloween".
Notka smętna, ale w sumie co tam. W końcu mamy jesień.
Życzę wszystkim miłego wieczoru i na koniec bardzo fajny FOX oraz piosenka, która nawet sprawiła, że się uśmiechnęłam.
![]() |
